Przedstawiana historia dotyczy człowieka, który niedawno skończył 100 lat!Najczęściej nazywany jest Dimitrov „Dobri” Dobrev i niemal codziennie pieszo lub autobusem pokonuje 25 km drogi ze swojej miejscowości Bajlowo do stolicy Bułgarii – Sofii.

Tam prosi na ulicach o pieniądze, ale nie jest zwyczajnym żebrakiem, ponieważ zebrane pieniądze przeznacza na cele charytatywne. Nie prosi, więc o pieniądze dla siebie, lecz dla bardziej potrzebujących osób.

Mężczyzna posiada własną niewielką emeryturę jest to koło 320 zł miesięcznie w przeliczeniu na złotówki. Staruszek radzi sobie sam, nawet ubranie szyje sobie we własnym zakresie. Każde zebrane pieniądze staruszek przeznacza na sierociniec w Sofii.

Dla niego najważniejszy jest los sierot, gdyż jego serce biję tylko dla najbiegniejszych.

Dzieci z sierocińca nazywają go „Dziadkiem Dobri” i uśmiechają się do niego od ucha do ucha, to jest ich jedyny, prawdziwy dziadek.

Czasami jesteśmy w potrzebie i szukamy pomocy u innych. Staruszek jest niesamowicie rzadkim przykładem pomocy bezinteresownej . Gdyby na ziemi było więcej osób takich jak Dziadek Dobri, świat byłby lepszym miejscem. Piękna i wzruszająca historia!