Dorota Szelągowska jest jedną z tych gwiazd, które bardzo cenią sobie prywatność. Przez kilka miesięcy trzymała w tajemnicy fakt, że wzięła ślub, a głośne małżeństwo z Adamem Sztabą skomentowała dopiero po latach. Nic dziwnego więc, że walczy z paparazzi, którzy próbują zaburzyć jej spokój podczas majowego odpoczynku.

Prezenterka na swojego Facebooka dodała długi wpis, w którym szczegółowo opisała szczegóły ich spotkania. Czający się w krzakach paparazzo początkowo utrzymywał, że on tylko fotografuje ptaki, po czym stwierdził, że jeśli Szelągowska jest aktywna w mediach społecznościowych, to nie powinna się dziwić, że chce jej zrobić zdjęcia.

Więc ja się jednak dziwię.To, że jestem z Wami w kontakcie i dzielę się jakąś częścią życia, nie oznacza, że zgadzam się na zakłócanie miru domowego. Jestem tu prywatnie, z rodziną, we własnym domu, na własnym terenie. Stanowczo nie zgadzam się na robienie zdjęć ani mnie, ani moim bliskim w sytuacjach rodzinnych na prywatnej posesji, bez naszej wiedzy i zgody, a każda publikacja będzie miała konsekwencje prawne - napisała.

Moje granice prywatności są jasno wyznaczone. Naprawdę nie wydaje mi się, że to co umieszczam na Facebooku czy Instagramie jest ich przekroczeniem, więc proszę o to samo. Szanujmy się! - dodała.

Przyłapany w krzakach pan paparazzi, po tradycyjnej gadce o tym, że on to tylko ptaki, w końcu stwierdził, że jak ktoś...

Opublikowany przez Dorota Szelągowska3 maja 2018

Do wpisu dołączyła zdjęcie - bez makijażu, w dresie, z ortezą i nieułożonymi włosami.

Nie warto było spędzać całego dnia w krzakach - zażartowała na koniec.

W komentarzach fani poparli Szelągowską.

Zgadzam się z Panią jak najbardziej w stu procentach! Mi osobiście wystarczy tyle wiedzieć o Pani życiu na ile Pani nam fanom pozwoli wiedzieć - pisali.

Pani Doroto, no jak tak można?! Chłop się męczył w krzakach cały dzień, a teraz nie sprzeda zdjęć za dobra cenę, bo pani go uprzedziła. No za grosz współczucia w pani nie ma! Dobra, mam nadzieję że mu kleszcze w majtki wlazły - żartowali inni.

Cóż, myślimy, że paparazzo na długo zapamięta tę lekcję :).