Naukowcy z Moskwy przez tydzień przemierzali czeluści najgłębszej jaskini na świecie. Po ich wyprawie okazało się, że Jaskinia Wieriowkina w Gruzji sięga aż 2212 metrów w głąb ziemi, a na jej dnie żyją stworzenia dotąd nikomu nieznane.

Mężczyźni spędzili pod ziemią prawie tydzień. Każdy z nich niósł ze sobą ładunek ważący 10 kilogramów, w tym sprzęt potrzebny do penetrowania jaskini i prowiant niezbędny do przeżycia. Swoje obozowiska rozbijali w kamiennych niszach, a ze światem zewnętrznym kontaktowali się za pomocą długiego kabla telefonicznego, który sięgał z dna na powierzchnię.

Kiedy zeszli dostatecznie głęboko, zaskoczeni odkryli, że na dnie żyje całkiem sporo stworzeń. Zebrali próbki ponad dwudziestu organizmów, o których istnieniu nie mieli wcześniej pojęcia, a które mogą zamieszkiwać to miejsce od milionów lat.

Są to nowe gatunki dla nauki, które dotąd nie zostały opisane. Różne typy, klasy, oddziały. Zasadniczo są to pijawki, skorpiony i stonogi. Przez długi czas ewolucji całkowicie przystosowały się do istnienia w podziemnych biotopach i nie występują nigdzie indziej
- relacjonował dla TV Zwiezda Paweł Demidow, rosyjski naukowiec z Instytutu Biologii Wód Wewnętrznych.

Jaskinia Wieriowkina odkryta została przez naukowców w 1968 roku. Wtedy myślano, że sięga zaledwie 110 metrów. Później stopniowo odkrywano, że jest dużo głębsza, by w końcu, w marcu tego roku zejść ponad dwa kilometry w głąb ziemi.  

Według najnowszych ustaleń, dno jaskini sięga dokładnie 2212 metrów. Oznacza to, że grota jest głębsza od znajdującego się nieopodal Morza Czarnego o 300 metrów. Jej dno zalane jest wodą więc speleolodzy nie wykluczają, że podziemne korytarze łączą ze sobą morze z jaskinią.