Wielu z nas stykało się z sytuacją w której bliska osoba wydaje się posiadać szósty zmysł i z pozoru bez powodu postanawia załatwić wszystkie sprawy na krótko przed własną śmiercią. Tacy ludzie zdolni są do podejmowania drastycznych kroków, jak gdyby wiedzieli, że ich czas dobiega końca. Może się to objawić naprawieniem dawno zerwanych relacji, czy oddaniem czegoś co uważali za bezcenne.

Badania przeprowadzone przez naukowców z uniwersytetów w Kent i Arkansas pokazują, że może istnieć solidny dowód na to, że umierający ludzie zdają sobie z tego faktu sprawę – poprzez zmysł węchu.

Gdy ciało umiera, zaczyna się jego rozkład, a wewnątrz uwalniane są wonie, między innymi putrescyna. Ten nieprzyjemny zapach powstaje w wyniku procesu dekompozycji. Nasz umysł podświadomie rozpoznaje ten odór i natychmiastowo reaguje.

Naukowcy przeprowadzili serię czterech różnych eksperymentów, w każdym używając putrescyny, amoniaku i wody. Uczestnicy badania zostali wystawieni na działanie powyższych chemikaliów, a ich reakcja została nagrana. Przy kontakcie z putrescyną, natychmiastowym odruchem było odsunięcie się jak najdalej od miejsca z którego dobiegał zapach. Uczestnicy nie rozpoznali woni, ani nie zdawali sobie sprawy ze swojej negatywnej reakcji.

„Ludzie nie są zaznajomieni z putrescyną i świadomie nie są w stanie powiązać jej ze śmiercią, czy strachem.” wyjaśniają naukowcy.

To badanie jest jedynie częścią tego, czym zainteresował się WIsman, czyli psychologią zapachu. Innym udokumentowanym przykładem będzie sposób, w jaki feromony płciowe są uwalniane przez organizm, aby przyciągnąć partnera.

Naukowcy zastanawiali się nad podobieństwami i różnicami pomiędzy tymi dwiema substancjami chemicznymi. Kolejne badania w tej dziedzinie najprawdopodobniej ujawnią cały podświadomy sposób komunikacji zapachowej między ludźmi, który do tej pory pozostawał zagadką.

Źródło: happylifereport.com