DNA znalezione na czapce sprawcy i fakt, że na portrecie pamięciowym rozpoznała go sąsiadka. To wystarczyło, by Tomasz Komenda przesiedział w więzieniu 18 lat za niewinność. Dopiero teraz wyszło na jaw, że wyniki badań DNA mogły być bardzo niedokładne, a śledczy popełnili mnóstwo błędów. Między innymi zignorowali zeznania 12 świadków, którzy zapewniali, że w chwili morderstwa był z nimi na imprezie sylwestrowej. 

Tomasz Komenda ma teraz wyjść na wolność. Wszystkie procedury i podjęcie ostatecznej decyzji przez Sąd Najwyższy mogą jednak trwać kolejne miesiące. Dlatego też Dolnośląski Wydział Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji we Wrocławiu złożył wniosek o udzielenie rocznej przerwy w wykonywaniu kary. Wpłynął on w poniedziałek po 15.30 do Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Przewodniczący wydziału penitencjarnego we wtorek po południu przyjrzał się sprawie. – Termin posiedzenia wyznaczono na najbliższy czwartek – wyjaśnia Joanna Podwin, rzeczniczka sądu.