O sprawie poinformował profil na Facebooku "Polecam Nie polecam w Brzegu". Skupia on mieszkańców miasta, którzy dzielą się ze sobą swoim doświadczeniem z korzystania z różnych usług. Od fachowców do wymiany okien, poprzez żłobki, lekarzy, nauczycieli języków, aż po tak z pozoru banalną rzecz, jak usługi gastronomiczne.

W weekend na profilu pojawiło się zdjęcie, które opisano bardzo zwięźle "Pizzeria De Grasso pizza z robakami". Prezentujemy je poniżej, dzięki uprzejmości "Polecam nie polecam Brzeg":

Na zdjęciu widać jak po jednym z dodatków - grzybie - rozchodzi się dziesiątki małych, białych larw. Widok naprawdę drastyczny, który przyprawia o mdłości. 

Na reakcję tej konkretnej placówki nie trzeba było długo czekać. Wkrótce pojawił się komentarz z oficjalnego profilu pizzerii Da Grasso z Brzegu. Pracownik restauracji napisał:

"„Witam, piszę w imieniu restauracji Da Grasso Brzeg. Jest nam bardzo przykro, że taka sytuacja miała miejsce. Pani, która zgłosiła tę sprawę dostała od razu świeżą pizzę. Grzyby z których korzystamy kupujemy z atestem jakości od producenta, a opakowanie z którego pochodziły grzyby było świeżo otwarte, stąd nikt się nie spodziewał, że może być z nimi coś nie tak. Podjęliśmy już formalne kroki w tej sprawie u producenta, a felerna partia została usunięta. Prosimy o powstrzymanie się od złośliwych komentarzy "wyssanych z palca" i robienia sztucznej reklamy dla konkurencji do czasu wyjaśnienia sprawy"”.

Pisząc o sztucznej reklamie dla konkurencji przedstawiciel sieci odniósł się do faktu, że zniesmaczeni ludzie zaczęli sobie polecać placówki konkurencji, lokale, w których nie trafili nigdy na kłopoty. Chociaż trzeba przyznać, że więcej było pod zdjęciem postów bardzo krytycznych wobec lokalu. Zauważono, że nie padło nawet słowo przepraszam. Komentarze można liczyć w setkach. 

Prześledziliśmy część komentarzy. W pewnym momencie w dyskusji głos zabrała kobieta, pani Joanna, która twierdzi, że miała poważne problemy zdrowotne po zjedzeniu pizzy w tym konkretnym lokalu. Zatruła się, a że jest w ciąży, to doszło do zagrożenia zdrowia i życia jej nienarodzonego jeszcze dziecka. Napisała:

"(...)  Będąc w 14 tygodniu ciąży bardzo mocno zatrułam się zakupioną w Da Grasso pizzą. Skończyłam na pogotowiu, ponieważ jak się okazało, bakteria znajdująca się w jedzeniu spowodowała infekcje płodu i realne zagrożenie dla zdrowia i życia mojego dzieciątka. Wiedząc, że najprawdopodobniej właściciel pizzerii wszystkiemu zaprzeczy, zgłosiłam sprawę do sanepidu. Oto zdanie z protokołu kontroli : „W trakcie kontroli stwierdzono nieprawidłowości higieniczno-zdrowotne dot. niewłaściwych warunków przechowywania produktów i półproduktów, jak również złego stanu sanitarnego wyposażenia (...)”. Po tym zdarzeniu niestety zaczęły się powikłania związane z moją ciążą. Pomimo wszelkich dowód, badań, świadków i kontroli sanepidu, właściciel dał mi do zrozumienia, że całą sytuacje sobie wymyśliłam, bo nikt nigdy jeszcze nie zgłosił zastrzeżeń do jego pizzy, i nikt nigdy się nie zatruł".

Kobieta wciąż dysponuje protokołem Sanepidu. Niestety do tej sprawy przedstawiciel lokalu już się nie odniósł.