Kobieta, która przeprowadziła synka, jest krawcową. To tłumaczy, skąd w jej domu było tyle igieł. Lekarze w tym samym dniu przeprowadzili 9-godzinową operację w trakcie której z ciała dziecka udało się wydobyć 13 ostrych przedmiotów. Pozostałe 3 zostaną usunięte podczas kolejnego zabiegu. Stan dziecka jest poważny, chłopiec znajduje się na OIOM-ie. 

– Mój mąż pracuje w Rosji i teraz mieszkam w domu mojej matki. Sama wychowuje dziecko, nikt oprócz mnie nie zostaje z maluchem. Nie mam pojęcia, jak igły mogły trafić do jego wnętrzności – powiedziała w rozmowie z uzbeckim portalem kun.uz matka chłopca.

Sprawę bada lokalna policja, gdyż igły znajdowały się na tylko w brzuchu, ale również innych częściach ciała malca. Medycy przypuszczają, że niektóre z nich mogły nie być połknięte, lecz wetknięte z zewnątrz. Możliwe, że chłopiec był dręczony przez członków swojej rodziny. O tym jest przekonany również Akilow Chabibulla, chirurg, który operował dziecko.