Choć ta sytuacja wydarzyła się w sierpniu ubiegłego roku, to dopiero teraz wyszła na światło dzienne w wyniku rozmowy lekarza z dziennikarzem, który tworzy medyczne podcasty.

Młody mężczyzna przyszedł na oddział ratunkowy w kalifornijskim Fresno z nietypowym pakunkiem - owiniętym w papier toaletowy gigantycznym tasiemcem (miał około 1,67 metra długości). Pacjent wyznał lekarzowi, że nieświadomie pozbył się ogromnego pasożyta podczas ataku krwawej biegunki. Przyznał również, że przez ostatnich kilka miesięcy odczuwał dyskomfort, choć nie przypuszczał, co jest jego przyczyną.

Okazało się, że najbardziej prawdopodobnym źródłem zakażenia pasożytem była surowa ryba. Mężczyzna wyznał, że uwielbia sushi z łososia i zajada się nim praktycznie codziennie. Według lekarza tasiemiec musiał rozwijać się w organizmie 30-latka co najmniej od pół roku.

Po tych mało przyjemnych doświadczeniach Amerykanin przyrzekł sobie raz na zawsze skończyć z jedzeniem surowych ryb.