Według jednego z naukowców NASA, Paula Chodasa „być może będzie szansa na zobaczenia komety przez dobrą lornetkę, jednak nie ma pewności, że jej jasność będzie odpowiednio duża, żeby ją dostrzec”.

Wątpliwości budzi za to drugi obiekt nazwany 2016 WF9 zaobserwowany również w październiku zeszłego roku. Obiekt ten nie posiada typowego dla komet lodowego „ogona”, z kolei posiada typową dla nich refleksyjną budowę i strukturę. Naukowcy będą się bacznie przyglądać 2016 WF9, żeby ostatecznie dowiedzieć się, czym tak naprawdę jest.

„2016 WF9 prawdopodobnie pochodzi od komety. Obiekt ten udowadnia, że granica między asteroidą, a kometą jest cienka. Z jakiegoś powodu 2016 WF9 utraciła swoje cechy komety” – powiedział James Bauer z Jet Propulsion Laboratory.

2016 WF9 znajdzie się w pobliżu ziemi 25 lutego i przeleci w odległości blisko 60 mln kilometrów, co jest bezpiecznym dystansem dla ziemskiego życia, jeśli wziąć pod uwagę wielkość całej naszej galaktyki. Gdyby nie przyciąganie Jowisza i Słońca mogłaby to być o wiele mniejsza odległość.