Holly Butcher z Grafton w Australii zmarła w czwartek 4 stycznia po długiej i ciężkiej walce ze złośliwym nowotworem kości - mięsakiem Ewinga. Będąc już na łożu śmierci, kobieta napisała łamiący serce list pożegnalny, w którym przekazała ludziom, co w życiu jest naprawdę ważne. 27-latka przekazała list swoim bliskim i poprosiła ich, by opublikowali go po jej śmierci. Wzruszające słowa Holly ujrzały światło dzienne już kilka godzin po odejściu dziewczyny.

W liście Australijka napisała, że ciężko było jej się pogodzić z myślą, że jest nieuleczalnie chora, gdy całe życie wyobrażała sobie swoją starość.

- Takie właśnie jest życie - delikatne, cenne, nieprzewidywalne. Każdy dzień jest jak dar, nie coś, co nam się należy. Dni mijają jeden za drugim, a ty oczekujesz, że wciąż będą nadchodzić kolejne. Do czasu, aż nadejdzie niespodziewane. Mam 27 lat. Nie chcę odchodzić. Kocham swoje życie - napisała Holly.

Dalej kobieta napisała, że chciałaby, aby ludzie przestali się martwić nic nie znaczącymi rzeczami, takimi jak stanie w korkach czy fałdy na brzuchu.

- Odpuśćcie. To takie nieistotne, gdy spojrzy się na życie jako całość. Weźcie głęboki wdech, spójrzcie jak błękitne jest niebo i jak zielone są drzewa. Pomyślcie, jakimi jesteście szczęściarzami, że możecie robić tylko to - oddychać - kontynuowała w liście 27-latka.

Holly była reprezentantką stanową w squasha i hokeja. W liście podkreśla, że widziała, jak jej ciało słabnie, i nie mogła się z tym pogodzić. Przypomniała też ludziom, że powinni być wdzięczni, jeśli nie cierpią na śmiertelne choroby.

- Nie rezygnujcie z doświadczania życia tylko dlatego, że wydaliście pieniądze na zbędne dobra materialne. Życie nie jest po to, by przeżywać je przez ekran telefonu. Cieszcie się chwilą! - napisała Holly.

Na koniec 27-latka poprosiła, by ludzie chętniej oddawali krew. To właśnie transfuzja krwi dała jej rok życia gratis. - Ten rok to był najlepszy czas w moim życiu - zakończyła Holly.