Było ślisko, był lód, ale były premier i obecny przewodniczący Rady Europejskiej dał radę. Choć pewnie podbijałby dalej, gdyby nie... pies. Choć to ostatnie uderzenie, prosto w czworonoga, mógłby sobie odpuścić. Humor i zdrowie jak widać mu dopisują, a że Donald Tusk raczej rzadko wrzuca filmy do sieci, toteż można być pewnym, że akurat to nagranie zrobi furorę. To jego pierwsza "produkcja" w tym roku. 

To że Tusk umie podbijać piłkę, nikogo nie powinno dziwić. W futbol grał od małego, od małego był też kibicem Lechii Gdańsk. Na początku lat 70. tworzył pierwszy w Polsce klub kibica. Potem, gdy był już prominentnym politykiem, tak wspominał swoją kibicowską przeszłość. 

- Jako bardzo młody człowiek byłem twardym kibicem z tak zwanego młyna, czyli z tego miejsca, gdzie jest na serio - mówił w 2007 roku w programie "Teraz MY" na antenie TVN. 

Potem gdańscy fani mu tę przeszłość wypominali, a było to wówczas, gdy jako szef rządu wypowiedział wojnę piłkarskim fanatykom. To wtedy na jednym z meczów powstał wymowny transparent: "Nigdy nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz kibicem Lechii". 

W latach 80. z kolei w Gdańsku narodziła się tradycja corocznych meczów tamtejszej inteligencji, Tusk grał oczywiście regularnie. Jeszcze do niedawna biegał po gdańskich boiskach w sylwestrowych meczach polityków, piłkarzy amatorów i oldbojów Lechii.