Łóżeczko ma na celu regulację temperatury ciała dziecka, po jego śmierci, dzięki czemu pogrążeni w żałobie rodzice mają więcej czasu na pożegnanie.

27-letnia Becki Wilson ze Stockport spędziła trzy dni na myciu, ubieraniu i fotografowaniu swojego maleństwa, Cartera-Jamesa, po tym jak chłopczyk zmarł w wyniku infekcji.

Becki przyznała, że specjalne łóżeczko sprawiło, że pomimo tak druzgocącego przeżycia, mogła ona należycie pożegnać się z synem.

„Utrata Cartera nie jest dzięki temu ani trochę mniej bolesna, ale czuję dumę, że mogłam mieć go przy sobie, choć na tak krótki czas.” powiedziała Becki.

„Każda rodzina zasługuje na możliwość pożegnania się z ich aniołkiem, a dzięki temu łóżeczku, jest to możliwe,” dodała.

Zebrane pieniądze są w pewnym sensie podziękowaniem dla personelu szpitala, „za absolutnie fantastyczne wsparcie” którego Becki doświadczyła.

„Nie mogłabym sobie wymarzyć lepszych położnych. Wszyscy postarali się abym czuła się jak w domu.”

Choć Becki zebrała już wystarczająco pieniędzy na zakup specjalnego łóżeczka, ma ona nadzieje, że z pomocą dobroczyńców uda jej się zapewnić szpitalowi jeszcze jeden egzemplarz, który pozwoliłby rodzicom zabrać ich dziecko do domu, gdzie mogliby je pożegnać.

Źródło: dailymail.co.uk