Wirus ma architekturę modularną, czyli taką, która pozwala dostosować działanie złośliwego oprogramowania na telefonie użytkownika tak, aby spełniało konkretny cel hakerów.

Loapi może więc służyć do bombardowania właściciela telefonu wyświetlanymi ustawicznie, niechcianymi reklamami, do pozyskiwania w tle kryptowalut z wykorzystaniem zasobów urządzenia, a także użycia go w celu przeprowadzania zdalnie sterowanego ataku typu DDoS. O sprawie poinformował we wtorek serwis The Register.

Próbka oprogramowania, którą testowali badacze bezpieczeństwa komputerowego, podczas eksperymentu tak intensywnie wykorzystywała zasoby urządzenia, na którym działała, że bateria telefonu uległa wybrzuszeniu, a obudowa telefonu - deformacji.

Kto musi uważać

Loapi to wirus, który bez wiedzy użytkownika telefonu, na którym działa, wykonuje kod napisany w języku Javascript. Podczas prowadzonego eksperymentu w ciągu doby skrypt dokonał próby otwarcia 28 tys. stron internetowych, co doprowadziło do dużego przeciążenia telefonu.

Wirus infekuje telefony, których użytkownicy wchodzą na niektóre strony przeznaczone dla dorosłych, a także instalują oprogramowanie z niezweryfikowanych źródeł, często podające się za aplikacje antywirusowe.