Kobieta tłumaczyła, że wcale nie chciała sprzedać dziecka – potrzebowała pieniędzy, żeby spłacić długi. Po urodzeniu dziecka miała powiedzieć kupcom, że się rozmyśliła i oddać zaliczkę. Za próbę handlu ludźmi Rosjance grozi nawet 15 lat więzienia.

KOMENTARZE INTERNAUTÓW wp.pl

Co to za jakiś zakaz, chce, to sprzeda, chce, to odda ludziom, którzy nie mogą mieć dzieci i nikt nie powinien w to ingerować. Z aborcją to samo. My sami powinniśmy odpowiadać i decydować za siebie.

Tam to chociaż sprzedadzą, u nas przez okno się całkiem dobre dzieci wyrzuca.

Przy takiej tragedii matki, zamiast pomocy państwa – więzienie. A czy u nas aby nie jest podobnie?

Karać czy pomagać?
Jeden z internautów zauważył, że matka, która podjęła tak dramatyczną decyzję, musi przeżywać osobistą tragedię i państwo, zamiast karać, powinno jej pomóc. Chociaż do zdarzenia doszło w Rosji, w Polsce mamy podobne przypadki. Kilka lat temu pisaliśmy o parze, które wystawiła dziecko na sprzedaż przed jego narodzinami. Cena wywoławcza wynosiła... 2600 złotych. Gdy słyszymy takie historie, od razu wydajemy wyrok. Próba sprzedaży własnego dziecka jest zła i karygodna, jednak nigdy nie zastanawiamy się, co zmusiło kobiety do podjęcia takiej decyzji. Chociaż za popełnienie takiego przestępstwa powinny zostać ukarane, być może trzeba im również pomóc?