Kobieta twierdzi, że córką już połknęła bakcyla dbania o wygląd i nie zamierza jej niczego w tym względzie zakazywać. Już teraz pozwala, by dwulatka sama decydowała o tym, jak chce wyglądać. Amy Lyn jest przekonana, że dając dziecku wolność w wyrażaniu siebie, rozwija jego kreatywność i właściwie przygotowuje do dorosłego życia.

Czekanie do czasu, aż zacznie szkołę średnią albo skończy 18 lat to stanowczo za późno, by pozwalać dziecku odkrywać siebie. Trzeba umożliwić mu to jak najwcześniej - twierdzi.

Jestem pewna, że im prędzej córka pozna siebie, tym łatwiej będzie jej określić cele w życiu i nie będzie jednym z tych zagubionych dorosłych, którzy nie wiedzą czego chcą w życiu, popełniają masę błędów i marnują czas na szukanie, zamiast od razu realizować własne marzenia.

Ostatnio dwuletnia BellaMae miała sama zadecydować, że chce mieć fioletowe włosy. Mama oczywiście spełniła zachciankę córki i... ściągnęła na siebie lawinę hejtu.

Instamatki nie zostawiają na Amy Lyn suchej nitki, twierdząc, że dwuletnie dziecko nie wie, co jest dla niego dobre, a farbowanie włosów na pewno do tego nie należy. Pojawiają się zarzuty, że matka niszczy delikatne włosy dziecka, a nawet, że się nad nim znęca. Powinna się tobą zainteresować opieka społeczna - piszą oburzone internautki.

Też uważacie, że to stanowczo za wcześnie, by pozwalać córce na takie kaprysy?