Dżdżownice są najstarszą grupą bezkręgowców na ziemi. Użyźniają i napowietrzają glebę. Są wykorzystywane również w przetwarzaniu odpadów organicznych na nawóz. Korzysta z nich też medycyna. Gdy dżdżownice rażone są prądem, wydzielają płyn o żółtym kolorze i charakterystycznym, ostrym zapachu.

To płyn celomatyczny. W niektórych krajach azjatyckich praktykowane są kąpiele w nim, bo leczy ospę, ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybowe i przeciwnowotworowe. Naukowcy z UMCS pracują nad tym, by wykorzystywać go do walki z nowotworem. Warto zaznaczyć, że dżdżownica rażenie baterią przeżywa. W ciągu dwóch tygodni jest w stanie całkowicie się zregenerować.

Jak informuje Aneta Adamska, rzeczniczka prasowa UMCS, Urząd Patentowy RP wydał decyzję o udzieleniu patentu na wynalazek pt. „Płyn celomatyczny dżdżownicy Dendrobaena veneta do zastosowania w leczeniu raka płuc”.

W środę na konferencji prasowej opowiedziały o nim autorki wynalazku: prof. Jolanta Rzymowska z Katedry i Zakładu Biologii z Genetyką Uniwersytetu Medycznego w Lublinie oraz dr hab. Marta Fiołka z Zakładu Immunobiologii Wydziału Biologii i Biotechnologii UMCS.

Prof. Rzymowska zaznacza jednak, że to dopiero pierwszy poziom badań - in vitro, na komórkach nowotworu płuc wyizolowanych i hodowanych w laboratorium. Jednak dużym osiągnięciem zdaniem pani profesor jest już samo wyizolowanie tego płynu i opracowanie odpowiednich temperatur, które czyniłyby go najbardziej efektywnym w działaniu.

Prof. Rzymowska wyjaśnia, że działanie płynu jest selektywne, a to znaczy, że działa toksycznie na komórki nowotworowe, natomiast nie niszczy komórek prawidłowych, co na tym etapie naukowcy uważają za duży sukces. Komórki nowotworowe niszczy jednak dosyć skutecznie, bo w 80 proc.

Droga do powstania leku na raka jest jeszcze bardzo długa, żmudna i droga. Przed naukowcami etap badań na zwierzętach, czyli szczurach albo myszach laboratoryjnych, a potem kolejny - na grupie ochotników.

Badania dotyczące płynu z dżdżownic zmierzają nie tylko w kierunku walki z nowotworem płuc, ale też z rakiem szyjki macicy i jajników.

Źródło: Gazeta Wyborcza