Jak donosi 11alive.com, bliscy Jamesa Dempseya ukryli kamerę w sali. Zrobili to na prośbę 89-latka, który skarżył się na złe traktowanie ze strony pielęgniarek. Rodzina nie przypuszczała, że nagra moment śmierci pacjenta. Film, którego upublicznienie blokowali adwokaci reprezentujący Northeast Atlanta Health and Rehabilitation Center, po trzech latach od tragedii ujrzał światło dzienne.

"To była pomyłka"

89-latek oddychał przy pomocy aparatu tlenowego. W dniu kiedy Dempsey zmarł, maszyna uległa awarii. Mężczyzna nie mógł złapać tchu. Wzywał personel na pomoc, jednak został zignorowany. Pracownica domu opieki pojawiła się przy chorym dopiero 7 minut później. Ograniczyła się tylko do poprawienia łóżka i wyłączenia sygnalizatora świetlnego.

Półtorej godziny później do pokoju pacjenta przyszła szefowa pielęgniarek Wanda Nuckles wraz ze swoją podopieczną. Poprawiły koc i, śmiejąc się, próbowały zrestartować maszynę z tlenem. Mężczyzna zmarł.

Nuckles przed sądem zeznała, że natychmiast podjęła się resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Na filmie widać jednak coś innego. Sześć razy ucisnęła klatkę piersiową i odeszła od łóżka Dempseya. Na pytanie, dlaczego zaprzestała ratowania pacjenta i jaki był powód jej rozbawienia, odpowiedziała, że nie pamięta, a całe zdarzenia nazwała „pomyłką”.

Szokujący materiał wyemitowała amerykańska stacja 11alive. Pielęgniarki straciły prawo wykonywania zawodu oraz pracę. Rodzina Jamesa Dempseya walczy o odszkodowanie od domu opieki. 

Pielęgniarki nie pomogły umierającemu weteranowi wojennemu: