Marta Komman z Fort Mitchell w Alabamie kilka tygodni po użyciu wkładki dowiedziała się , że zaszła w ciąże. Ona i lekarze nie mogli zrozumieć jak to się stało , ponieważ ten sposób antykoncepcji jest bardzo dokładny , przez co zajście w ciąże jest prawie niemożliwe. A jednak!

„Myślałam, że to pierwsze tygodnie ciąży, ale lekarz wyprowadził mnie z błędu. Powiedział, że to był już 15 tydzień. Wkładki nie było widać na USG, więc mój lekarz był przekonany, że z pewnością wypadła” – powiedziała Marta.

Ponieważ ciąża ta była nieplanowana , to lekarz obecny na dyżurze zaproponował Marcie możliwość aborcji , lecz ta bez namysłu stwierdziła , że pragnie urodzić swojego synka , mimo , że nie był on w planach...

„Mark na pewno miał być. Chociaż nie był planowany, moja rodzina i ja czujemy się szczęśliwi i błogosławieni”.

Pociecha Marty Komman przyszedł na świat pod koniec kwietnia przez cesarskie cięcie. Zaginioną wkładkę położne odnalazły w czasie porodu. Okazało się, że wcale nie wypadła, lecz była ulokowana za łożyskiem. Pielęgniarki chciały ukazać całemu światu te niezwykłe zjawisko , dlatego dały dziecku do rączki tą wkładkę i zrobili im wspólne zdjęcie.

Pielęgniarki sfotografowały matkę ze swoim małym synkiem , ponieważ chcą innym , że dziecko , które ma być usunięte może stać się wielką nagrodą i szczęściem dla rodzicielki . Mama Marka udostępniła te zdjęcia na swoich profilach na portalach społecznościowych , przy przekazać innym swoją historię. O dziwo ten post został udostępniony także przez kilka innych osób ...

Źródło: lifenews.com