Pracownik marketu odkrył błąd pewnej klientki , zadzwonił po policję , która przyjechała i zakuła w kajdanki panią Olę , która została przewieziona na pobliski komisariat i przesłuchiwana przez około cztery godziny...

Dnia 30 października w poniedziałek pani Ola postanowiła wstąpić do pobliskiego marketu by zakupić pierogi na zbliżającą się kolację. Kobieta wybrała kilka pierogów i włożyła je do reklamówki , która miała w ręku. Zgodnie z zasadami marketu zaniosła tą reklamówkę do pobliskiej wagi , ponieważ chciała zważyć ile dekagramów pierogów wzięła i po wykonaniu tej czynności udała się do pierwszej wolnej kasy , by zapłacić za ten towar. Po zapłaceniu w kasie kobieta zaczęła kierować się w stronę drzwi wyjściowych , lecz uniemożliwił jej tego jeden z ochroniarzy sklepu. Zażądał od kobiety by ta ponownie zważyła zakupione prze momentem pierogi , czego dokonało. Ochroniarz stwierdził , że konsumentka powinna zapłacić za zakupiony towar 1,14 zł więcej niż zapłaciła...

„Nie zrobiłam tego specjalnie. To po prostu moja głupota i bezmyślność, że zamiast położyć siatkę całą na wadze, ja ją trzymałam i pociągnęłam.” – tłumaczy kobieta w rozmowie z TVP Łódź

Oczywiście gdy mała pomyłka została ujawniona , to uczciwa kobieta pragnęła naprawić swój błąd i dopłacić te brakujące 1,14 zł za pierogi. Lecz pracownicy sklepu uważali , że to nie wystarczy , ponieważ sądzili , że kobieta zrobiła to specjalnie , dlatego zadzwonili oni po miejską policję.

„Prosiłam tych panów policjantów, żeby nie zakładali mi kajdanek, bo to wstyd. Więc nie założyli ich w sklepie, a dopiero w samochodzie. Zawieźli mnie na komisariat i weszłam tam w tych kajdankach, czekałam długo aż mnie przesłuchają.” – opowiada zdenerwowana kobieta.

Zastanawiająca jest długość przesłuchiwania tej kobiety , ponieważ cała "rozmowa" trwała aż CZTERY GODZINY.  W tym czasie mieszkance Łasku nie pozwolono nawet skontaktować się z najbliższymi.Mimo , że kobieta chciała tylko poinformować najbliższych , że nic jej nie jest i została tylko na chwilę zatrzymana w pobliskim komisariacie. Po tym wielogodzinnym przesłuchaniu policjanci uważali , że kobieta zrobiła to specjalnie i nałożyli jej sprawę w sądzie. Jednak pani Ola dalej uważała ,że została ona skazana bezprawnie , ponieważ nic złego specjalnie nie zrobiła. Kobieta również się nie przyznała , ponieważ  to oznaczałoby grzywnę w wysokości 1200 zł i zaoczny wyrok sądu za oszustwo. Dlatego policjanci byli zmuszeni skierować tą sprawę do okręgowej prokuratury...

Policjanci z Łasku , uważają , że pani Ola nie widziała złych zachowań funkcjonariuszy , które mogłyby być wykonywane niezgodnie z obowiązującym prawem.

„Kajdanki zakładanie są dla zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia, a także udaremnienia ucieczki osoby zatrzymanej. W trakcie wykonywanych czynności kobieta nie miała zastrzeżeń co do sposobu zatrzymania, nie żądała powiadomienia nikogo o swoim zatrzymaniu ani kontaktu z adwokatem. – informuje Katarzyna Staśkowska, rzeczniczka prasowa policji w Łasku.

Źródło: fakt.pl