1. Musztardą w przeziębienie

Ponoć to metoda stara jak świat, którą chętnie praktykowały nasze babcie. Ja przyznaję – usłyszałam o niej po raz pierwszy od koleżanki z pracy. Wspominała, że gdy była dzieckiem i pojawiały się u niej pierwsze objawy przeziębienia, jej mama przygotowywała miskę z gorącą wodą, dodawała do niej kilka łyżek musztardy, garść soli i kazała moczyć nogi przez 20 minut. Potem osuszanie stóp, grube skarpety i do łóżka.

"Nic prostszego!" - pomyślałam, zużywając kolejną paczkę chusteczek. Postanowiłam jednak wygooglować, czy jakikolwiek naukowiec na świecie odkrył już cudowne właściwości wody z musztardą. Nie znalazłam nic. Cóż – będę prekursorką – pomyślałam. Nadszedł wieczór, kiedy podczas choroby czujemy się najgorzej. Z niechęcią więc napełniłam miskę gorącą wodą, dodałam kilka łyżek musztardy francuskiej i garść soli morskiej – żeby było jeszcze zdrowiej.

2. Placebo czy skuteczny lek?

Zanurzyłam stopy w tej nietypowej mieszance i zasiadłam do oglądania ulubionego serialu o dzieciakach walczących z potworami. Odcinek wciągnął mnie do tego stopnia, że zapomniałam o tym, że moczę stopy w pachnącej octem substancji, a między palcami pływają mi ziarenka gorczycy. Przypominały mi o tym jedynie prześmiewcze komentarze mojej wspierającej rodziny. Chociaż koleżanka mówiła o 20 minutach, ja moczyłam nogi prawie godzinę. Osuszyłam je, nałożyłam wełniane skarpety z Krupówek i poszłam spać.

Czy następnego dnia po przebudzeniu poczułam się lepiej? Nie. Chociaż moje stopy pachniały sosem musztardowym, postanowiłam, że przeprowadzę jeszcze dwie próby moczenia. Czynności powtórzyłam więc tego i następnego wieczoru. Czy poczułam się lepiej? Nie. Zaciekawiona tym, że przecież ta kuracja miała być naturalnym lekiem na przeziębienie, postanowiłam o jej potencjalną skuteczność zapytać lekarza.

- Nie wykluczam, że taka metoda może zadziałać. Zawarta w musztardzie gorczyca ma działanie rozgrzewające. Ogrzanie stóp sprawi, że przepływ krwi się poprawi, a nasz organizm ogrzeje. To z kolei pomoże walczyć z infekcją – mówi internista dr Jolanta Nagadowska i dodaje:

- Domowe metody naszych babć wcale nie są złym pomysłem. Jeśli czujemy, że zaczyna rozwijać się infekcja, znacznie lepiej najpierw wypróbować domowe sposoby, a jeśli nie pomogą, dopiero wtedy sięgnąć po leki.

Być może mój stan zdrowia był już tak zły, a infekcja tak rozwinięta, że musztarda nie mogła dać sobie z nią rady. Czy powtórzę tę nietypową terapię? Jeśli tylko poczuję, że mój nos znowu męczy się z katarem, a w gardle zaczyna drapać – na pewno tak. A tymczasem lecę do kuchni, rozpuścić proszek, dzięki któremu, jak zapewnia producent, nie stracę czasu na grypę. Czy rzeczywiście? Okaże się jutro.