Początkowo rodzice nie przywiązywali do tego większej uwagi, jednak krostka zaczęła rosnąć. Zrozumieli, że może być to coś poważnego i postanowili zabrać dziecko do lekarza. Krostka, która na początku była niewielka, miała już rozmiar piłki do golfa. Wszystko przez opuchliznę, która powstała dookoła.

Kiedy dotarli na miejsce, lekarz wyznał, że nigdy nie widział czegoś takiego. Stwierdził jednak, że jest to zwyczajna infekcja i przepisał antybiotyk. Następnego dnia przekonał się, że jest to coś znacznie poważniejszego.

Opuchlizna nie przestawała rosnąć, dlatego rodzice ponownie zabrali córeczkę do szpitala. Gdy lekarz znów zbadał dziecko, zauważył, że na guzie znajduje się mały, biały punkcik. Kiedy go dotknął, dostrzegł, że jest on nienaturalnie twardy.

Złapał go szczypcami i wyciągnął. Nie mógł uwierzyć własnym oczom.

W środku znajdowało się piórko. Lekarze i rodzice nie byli w stanie wytłumaczyć jakim cudem znalazło się ono w takim miejscu. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że dziewczynka po prostu włożyła je do buzi, a ono przebiło policzek od środka.

Ponieważ organizm nie był w stanie sobie poradzić z niechcianym elementem w żaden sposób, próbował usunąć go przez skórę. Na szczęście, opuchlizna zaczęła natychmiast zmniejszać się, a ostatecznie w tym miejscu została mała ranka.

Taka sytuacja może zdarzyć się każdemu. Pamiętajcie, aby cały czas uważać na swoje maluchy.