Mariusz Pudzianowski świetnie rozpoczął bój z doświadczonym reprezentantem Angoli i zdecydowanie przeważał w 1. rundzie, gdzie udało mu się kilkukrotnie sprowadzić przeciwnika do parteru, jak również trafić Silvę w stójce. 

Sił nie zabrakło "Pudzianowi" również na drugą odsłonę pojedynku, która miała podobny scenariusz. Głośny doping polskich kibiców napędzał Pudzianowskiego do dalszych śmiałych ataków, ale z każdą sekundą prezentował się on gorzej fizycznie i kończąc rundę na miękkich nogach, udał się do narożnika. 

Trzecia runda była prawdziwą próbą siły charakteru dla reprezentanta Polski. Jay Silva, czując, że Pudzianowski opadł z sił, trafiał raz za razem rywala, a były strongman był na skraju nokautu. Były pogromca Michała Materli szukał też próby poddania gwiazdy polskiej federacji MMA, ale resztą sił Mariusz Pudzianowski sprytnie odpierał ataki "Da Spyda Killi" i dotrwał do końca walki. 

Niejednogłośną decyzją sędziów (29-28, 29-28, 28-28) pojedynek wieczoru KSW 40 zwyciężył Mariusz Pudzianowski, notując trzecie z rzędu zwycięstwo w polskiej federacji. Obecnie "Pudzian" jest blisko walki o pas wagi ciężkiej KSW, a wygrana z byłym zawodnikiem UFC to kolejny cenny skalp w karierze 40-latka z Białej Rawskiej.

Po walce "Pudzian" nie miał już sił, aby udzielić wywiadu w klatce. Silva z kolei po pogratulował Polakowi wygranej. Warto dodać, że zawodnik mieszkający w Stanach Zjednoczonych wziął pojedynek z Pudzianowskim w zastępstwie za Jamesa McSweeneya zaledwie dzień przed samą galą w Dublinie.