Latem 1997 roku Julie Kemp wraz ze swoim mężem Andym i ich 8-letnim synkiem Londonem wracali właśnie z kościoła do domu. Niestety, miał wtedy miejsce straszny wypadek – ich samochód zderzył się na jednym ze skrzyżowań z karetką. Auto, którym jechali, zostało doszczętnie zniszczone.

Julie przeżyła, Andy zginął na miejscu, a ich syn był gdzieś pośrodku…

Wydawało się już, że dla niego także nie ma nadziei, ale po długiej walce o przywrócenie czynności życiowych, udało się. Chwilę później była zapaść i kolejna długa reanimacja. Wtedy znów udało się chłopca odratować.

Lekarze jednak nie dawali dziecku prawie żadnych szans na przeżycie. Byli też zdania, że gdyby nawet udało mu się przetrwać, to z powodu ogromnych obrażeń mózgu, zostałby kaleką do końca życia.

Mama chłopca była zrozpaczona

Jednak po dwóch tygodniach stało się coś niezwykłego. London wybudził się ze śpiączki, choć to jeszcze nie wszystko… Po wielu badaniach okazało się, że mózg chłopca jest całkowicie zdrowy. Nie było śladu jakichkolwiek uszkodzeń!

Julie była szczęśliwa, że odzyskała swojego synka

Jednak z każdą chwilą coraz bardziej bała się przekazać mu informację, że tata nie żyje. Kiedy w końcu nadszedł ten moment, chłopiec nie wydawał się zaskoczony. Powiedział tylko, że wie, gdzie jest tata, bo spotkał się z nim w niebie.

Serce kobiety zaczęło bić szybciej, a na ciele pojawiła się gęsia skórka

Okazało się, że nie była to jedyna zaskakująca informacja, którą miał jej do przekazania syn. Opowiedział jej także o swoich dwóch siostrach. Właśnie to zaskoczyło ją najbardziej, London nie miał prawa wiedzieć o tym, że Julie dwa razy poroniła.

Chłopiec powiedział też, że dane było mu zobaczyć Pana Jezusa i to właśnie On zawrócił go na Ziemię mówiąc, że jeszcze nie nadszedł jego czas i że ma żyć od dziś jako przykładny Chrześcijanin.

London teraz jest już dorosłym mężczyzną, ale wciąż dokładnie pamięta to doświadczenie. On i jego mama szerzą swoją historię, aby pomagać innym. Chcą dawać nadzieję i przekonywać o wspaniałości Jezusa.