Rodzice chłopca pierwszy raz dowiedzieli się o sytuacji w szkole, w kwietniu 2015 roku. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, stan chłopca pogarszał się. Jego matka, Mina, zrezygnowała z pracy, żeby go wspierać. Rodzice wielokrotnie kontaktowali się ze szkołą, żeby zapobiec cierpieniom dziecka, niestety bez skutku.

Żródło:dailymail

Młodzi oprawcy czekali na Brandona przed szkołą, po szkole, a w weekendy wysyłali mu groźby przez internet i telefon. Popychali go na korytarzu szkolnym i ulicy, wyzywali, grozili. Po pewnym czasie chłopiec nie chciał wychodzić z domu i uczęszczać do szkoły. Jego matka błagała lekarzy, żeby zamknęli go w szpitalu psychiatrycznym, jednak ci nie uważali, żeby to było konieczne. Niestety mylili się i niedługo potem, chłopiec odebrał sobie życie.

Żródło:dailymail

Po sekcji zwłok, lekarz medycyny sądowej określił, że chłopiec już wcześniej próbował odebrać swoje życie. Według notatek psychiatry, uzyskanych przez sąd, wynikało, że 11 dni przed popełnieniem samobójstwa, Brandon wyznał lekarzowi, że zakładał sobie pasek na szyję. Zaniedbanie lekarza prawdopodobnie przyczyniło się do śmierci chłopca.

Żródło:dailymail

Nie jest w stanie nas zrozumieć ten, kto nigdy nie stracił dziecka. Zwracam się do innych rodziców - słuchajcie swoich dzieci! - powiedziała matka Brandona.

Wraz z mężem rozpoczęli kampanię pod hasłemPrzestań Mnie Ignorować, która ma na celu doedukowanie nauczycieli i uczniów, na temat nękania w szkołach. Nie bądź biernym świadkiem, pomóż innym napiętnowanym dzieciom! Podaj tę wiadomość dalej!